move along!


Link 06.10.2010 :: 01:14 Komentuj (0)
"Każde miejsce jest jednocześnie całym światem i każdy człowiek jest światem samym w sobie, a ja dotarłem tylko do kilku miejsc oraz kilku osób i nawet wtedy mogłem zobaczyć, a także usłyszeć jedynie niewielki fragment tego świata"
- Amos Oz



Poniżej fragment naszych ostatnich momentów spędzonych na innym kontynencie. Jesteśmy już w Polsce trzy tygodnie, ale chyba żadnej z nas nie śpieszy się do napisania podsumowującej notki. Przecież tak ciężko uwierzyć, że coś tak pięknego mogło się skończyć. - Pula

Old Greenwich- przepiękne miasteczko oddalone niecałą godzine drogi od Nowego Jorku



Każdy domek jest inny i na swój sposób niepowtarzalny

Wścibskie stworzenie, które jest wszechobecne na amerykańskich plażach








Widziałyśmy dużo, choć nie widziałyśmy wszystkiego. Bo całych Stanów zobaczyć nie sposób...


I'm becomin' where dreams are made of


Link 21.09.2010 :: 08:38 Komentuj (0)
Jak przystało na pierwszą miłość NY dalej siedzi w naszych sercach.











Jeżeli kogoś kochasz możesz kupić mu ławkę w Central Parku z własną dedykacją





back to manhattan


Link 19.09.2010 :: 23:48 Komentuj (0)
"I should back to Manhattan
It's just a train ride away
I know nothing about leaving
but I should do it today.."














new york, new york


Link 15.09.2010 :: 21:18 Komentuj (0)


Central Park





Andersen.. napisał nam wspaniałą bajkę











w drodze do NY


Link 14.09.2010 :: 06:58 Komentuj (0)


znowu widzimy tęczę.



Grand Central

pierwsze zderzenie z NY.. na chwilę, bo obecnie mieszkamy w Old Greenich u dobrych znajomych. Po małym zakłopotaniu na Manhattanie dotarłyśmy na miejsce. Jutro z samego rana wyruszamy podbijać aleje Nowego Jorku.

ps. znowu szczęscie szeroko się do nas uśmiechnęło :)

chicago cd.


Link 13.09.2010 :: 01:05 Komentuj (0)
















A teraz czas wyruszyć do Big Apple.. 'no bo co pozostało' :)



chicago


Link 12.09.2010 :: 06:04 Komentuj (0)
Leżąc na kanapie w przeuroczym apartamencie w Chicago, rozkoszując się wreszcie chwilą spokoju, znalazłam chwilę na cofnięcie się odrobinę wstecz. W mieście aniołów żyłyśmy na bardzo wysokich obrotach, chcąc zobaczyć jak najwięcej, wstawałyśmy prawie tak jak na campie z samego rana. W ciągu jednego dnia zwiedziłyśmy Malibu Beach, Santa Monica, Beverlly Hills, Hollywood. To był chyba nasz rekord. Pula nasz fotograf przegapiła moment mojej miny niestety, gdy dowiedziałam się, że właśnie jestem na plaży gdzie kręcono słoneczny patrol. Podekscytowanie niesamowite, chyba zresztą dla każdej z nas. Zabawne, bo gdy zajechałyśmy na miejsce również ekipa 'paramount picture' kręciła tam jeden z amerykańskich seriali. To coś niesamowitego być w miejscach, które wcześniej widziało się tylko na filmach. Nigdy by mi nawet do głowy nie przyszło, że kiedyś będe w Los Angeles ! o Las Vegas zresztą nie wspomne... ale to inna długa historia o której opowiadać nie będe, bowiem 'what happens in vegas stays in vegas' i niech tak lepiej zostanie. Wracając do tematu, mieszkałysmy z naszym meksykańsko-amerykańskim kolegą Marcosem u niego w domku (dzielnica została zamieszczona wcześniej na zdjęciach) oraz australijczykiem Mitchem, którego wcześniej poznałyśmy na campie. Razem z nimi zwiedziłyśmy najpiękniejsze miejsca zachodniego wybrzeża, oraz podbiłyśmy Las Vegas i Caesar Palace oczywiście. Pewnego dnia Mitch i Marcos zrobili nam niespodzianke, zabrali nas na ognisko na plaży z prawdziwego zdarzenia, obok nas ludzie przypiekali na patykach 'marshmallows' czyli polskie pianki typu JOJO. Dziwna amerykańska tradycja, którą jednak Pula pokochała. Nie zdziwcie się więc gdy pewnego wieczoru zapraszając ją na grilla przyjdzie z piankami zamiast z kiełbasą. Rozkoszowałyśmy się każdym momentem spędzonym przy zachodzie słońca na plaży w Malibu, podziwiając z oddali niczego sobie surferów. Ja nie darowałam sobię również kąpieli w oceanie, bałam się trochę szczerze powiedziawszy, ale gdy tylko popatrzałam na ratowników wypatrujących ze swoich budek to przeszło mi na myśl, że nawet dobrym pomysłem byłoby na chwilę tonąć. Z ogniska wyproszono nas bezczelnie o godzinie 22 bo plaża była zamykana. Pewien Pan głośno powiedział przez megafon, że za 10 minut mamy się zbierać. Na co Mitch zareagował spontanicznie " Jesus it's you " ? Wszyscy wokół zrywali boki ze smiechu. Zostawiając jednak facetów w tyle szłyśmy z dziewczynami przodem śpiewając polskie piosenki, przebrałyśmy się w aucie na szybko i wyruszyłyśmy na miasto nocą. Impreza była udana tak jak każda inna, a pobudka z rana ciężka niestety tak samo jak większość podczas naszego wyjazdu. Na szczęście Marcus miał zapas wody, a do tego gotował pyszne meksykańskie obiadki, które jak się dowiedziałyśmy też dobre są na " hangover" ;) Dobra to narazie tyle... ide się zrelaksować do wanny, bo jutro w nocy wyruszamy w dwudziestogodzinną podróż pociągiem do Nowego Jorku.

P.S. Pokochałam książke "Samotność w Sieci"


MONIA !





















bye bye Golden State welcome Windy City!


Link 10.09.2010 :: 01:08 Komentuj (0)
Pozostawiając za sobą kalifornijskie góry wyruszyły do wietrznego miasta. Kalifornia bez wątpienia porusza duszę. Odwiedzając miejsca, które znało się jedynie z filmów aż człowieka przechodzą dreszcze. Został jednak mały niedosyt, ponieważ nie udało nam się dotrzeć do San Francisco i pozostałyśmy w Los Angeles. Za to zwiedziłyśmy całe Hollywood, Disneyland oraz Beverly Hills. Teraz mieszkamy u Gosi cioci również Małgosi i ładujemy baterie. Przed nami ostatni tydzień w USA więc juz w niedzielę wyjeżdzamy do Nowego Jorku. - Pula







Ciocia Małgosia jedna z takich magicznych osób, które potrafią zarazić pozytywną energią na długi, długi czas





kalifornia


Link 10.09.2010 :: 00:45 Komentuj (0)
Huntington Beach- jest miejscem zamieszkiwanym przez wiele gwiazd i skateboardzistów. To także ośrodek turystyczno-wypoczynkowy. Posiada liczne kąpieliska morskie i długie plaże, które oferują wiele możliwości do surfowania.







Los Angeles – miasto w USA nad Oceanem Spokojnym w stanie Kalifornia. Los Angeles jest popularnie nazywane Miastem Aniołów (City of Angels) jest ogromne, to co widać na zdjęciu to DOWNTOWN (centrum) gdzie znajdują się najwyzsze budynki, Chinatown oraz Meksykanska dzielnica

Chwila relaksu>


disneyland


Link 08.09.2010 :: 07:26 Komentuj (1)










Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010

Kategorie

Linki

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl